Real-time bidding sprzedaje się jako triumf efektywności: w ułamku sekundy setki systemów licytuje o pojedynczą impresję, dobierając najbardziej trafnego odbiorcę. To, o czym branża mówi zdecydowanie rzadziej, to fakt, że każda z tych mikroaukcji ma fizyczny koszt - energię elektryczną i emisje CO2.
W miarę jak regulacje klimatyczne i oczekiwania klientów wobec agencji rosną, ślad węglowy reklamy cyfrowej przestaje być tematem niszowym i staje się realnym kryterium wyboru partnerów technologicznych.
Ile CO2 emituje jedna kampania
Francuska firma analityczna Fifty-Five przeprowadziła jedno z pierwszych publicznych studiów, które policzyło emisje typowej kampanii omnichannel na wielu kanałach cyfrowych. Wynik: pojedyncza, standardowa kampania może wygenerować nawet 71 ton CO2 - odpowiednik rocznego śladu węglowego kilku osób. Znacznie głębiej problem opisali fińscy i hiszpańscy badacze Pärssinen, Kotila, Cuevas, Phansalkar i Manner w artykule opublikowanym w recenzowanym czasopiśmie "Environmental Impact Assessment Review".
Zaproponowali oni pierwsze spójne ramy metodologiczne do liczenia śladu energetycznego dowolnej usługi internetowej i na tej podstawie oszacowali, że globalnie reklama online zużywa od 20 do 283 TWh energii rocznie, generując od 12 do 160 milionów ton CO2e. Co istotne, autorzy wyodrębnili też emisje generowane wyłącznie przez ruch nieprawidłowy (invalid traffic) - czyli kliknięcia botów i fałszywe wyświetlenia - szacując je na blisko 14 milionów ton CO2e rocznie. Innymi słowy: część śladu węglowego branży to emisje, za które nikt nie płaci w sensie biznesowym, a mimo to ktoś płaci nimi środowiskowo.
Dlaczego real-time bidding jest tak energochłonny
Mechanika aukcji programmatic sama w sobie sprzyja marnotrawstwu. Każde odświeżenie strony może wygenerować dziesiątki, a w skrajnych przypadkach tysiące zapytań ofertowych (bid requests) wysyłanych między wydawcą, SSP, DSP i kolejnymi pośrednikami w łańcuchu dostaw - a ponad 99% z tych zapytań kończy się przegraną aukcją, mimo że każde z nich zużyło moc obliczeniową serwerów. Format ma znaczenie: kreacje wideo generują wielokrotnie więcej emisji niż statyczny display, głównie ze względu na wielkość plików i koszt ich transmisji oraz renderowania.
Ślad węglowy programmatic nie bierze się z reklam, które widzimy — bierze się z tysięcy przegranych aukcji, o których nikt nie mówi.
— Environmental Impact Assessment Review, 2018Ma znaczenie także geografia - impresja wyświetlona w kraju z energetyką opartą na węglu generuje kilkukrotnie więcej CO2 niż ta sama impresja w kraju z dominującą energetyką odnawialną, co stawia rynki takie jak Polska w gorszej pozycji startowej.
Osobny wątek to jakość inwentarza. Wspólne badanie DoubleVerify i Scope3 wykazało, że strony typu "made-for-advertising" - zoptymalizowane pod maksymalizację liczby wyświetleń reklamowych kosztem jakości treści - emitują średnio 44% więcej CO2 niż standardowa, zweryfikowana inwentarzowo powierzchnia reklamowa. Innymi słowy: kupowanie taniego, niskiej jakości inwentarza nie jest tylko problemem efektywności kampanii, ale też bezpośrednio zwiększa jej ślad środowiskowy.

Branża zaczyna to mierzyć
Odpowiedzią na te dane jest rosnąca infrastruktura standaryzacyjna. Koalicja Ad Net Zero, zrzeszająca m.in. IAB, WFA, Google, Meta i największe holdingi agencyjne, opublikowała Global Media Sustainability Framework (GMSF) - wspólną metodologię liczenia emisji z kampanii medialnych, obejmującą już kanały odpowiadające za 95% globalnych wydatków reklamowych. Równolegle IAB Tech Lab uruchomił inicjatywę Green Supply Chain, we współpracy ze Scope3, mającą umożliwić przesyłanie sygnałów o emisjach bezpośrednio w protokołach programmatic, tak by kupujący mogli filtrować inwentarz również pod kątem śladu węglowego, nie tylko ceny i jakości.
Naukowo temat domyka praca El Hana, Kondratevej i Martin z 2024 roku, opublikowana w czasopiśmie "Technological Forecasting and Social Change", która wprowadza koncepcję "emission-smart advertising" - ramy łączącej optymalizację wyników kampanii z redukcją emisji na każdym etapie: doboru danych, formatu kreacji i wskaźników efektywności.
Co to oznacza dla planujących kampanie
Dla zespołów marketingowych praktyczne wnioski są konkretne: optymalizacja ścieżki dostaw (supply path optimization) i przejście na jakościowe, zweryfikowane inwentarzowo powierzchnie ogranicza jednocześnie koszty, ryzyko nieefektywnych wyświetleń i emisje.
Lżejsze formaty kreacji, kontekstowe targetowanie zamiast rozbudowanego real-time behawioralnego dopasowania oraz świadomy wybór godzin i regionów emisji kampanii to konkretne dźwignie, które już dziś oferują niektóre DSP w ramach tzw. carbon-aware biddingu.
Podsumowanie
Środowiskowy koszt programmatic advertising przestał być tematem czysto wizerunkowym. Powstają wspólne standardy pomiaru, rośnie presja regulacyjna i klientów korporacyjnych na raportowanie emisji Scope 3, a naukowa literatura zaczyna dostarczać narzędzi do łączenia efektywności kampanii z jej śladem węglowym. Marketerzy, którzy zrozumieją tę zależność wcześniej niż konkurencja, zyskują argument, którego nie da się łatwo skopiować: dowód, że dobra kampania i odpowiedzialna kampania to dziś to samo zadanie.
Impresja wyświetlona w Polsce, gdzie energetyka wciąż w dużej mierze opiera się na węglu, generuje nawet 3–5 razy więcej CO2 niż ta sama impresja w kraju z energetyką odnawialną, np. w Norwegii.
Źródła
- Pärssinen, M., Kotila, M., Cuevas, R., Phansalkar, A., & Manner, J. (2018). Environmental impact assessment of online advertising. Environmental Impact Assessment Review, 73, 177–200.
- El Hana, N., Kondrateva, G., & Martin, S. (2024). Emission-smart advertising: Balancing performance with CO2 emissions in digital advertising. Technological Forecasting and Social Change, 209, 123818.
- Fifty-Five (2022). The Carbon Footprint of Media Campaigns.
- DoubleVerify & Scope3 (2025). Media Quality and Carbon Emissions Study.
- Ad Net Zero (2026). Global Media Sustainability Framework, wersja 1.3.
- IAB Tech Lab (2023). Green Supply Chain Initiative - komunikat prasowy.
